TravelHoliday.pl

Wyprawa na Kilimandżaro, Masai Mara i Serengeti

Wycieczka do Kenii i Tanzanii

Plemię wysokich, smukłych kobiet i pięknie zbudowanych, odważnych wojowników. W istocie są pasterzami, choć nie byle jakimi. Wierzą, że Bóg dał im wszystkie stada bydła jakie są na ziemi, w Polsce też. Zamieszkują równinę Serengeti, gdzie budują mocne zagrody z kolczastych gałęzi, bo lew lubi łatwą zdobycz w postaci domowej krowy.

Zdecydowanie odmawiają noszenia spodni, paradują z nieodłączną długą, cienką włócznią i mają prawo, oni jedni, użyć jej do polowania. Przysłowiowo dumni, znają swoją wartość, przeto fotografowanie ich może sporo kosztować.

Na szczęście w rezerwacie Masai Mara prawie wszyscy łowcy zdjęć polują na wielką piątkę: bawół, nosorożec, lew, słoń i pantera. Jeśli jeszcze trafi się żyrafa, czy też zebry i antylopy gnu, tracą swoją egzotyczną wartość. Z ochotą pozują tylko szympanse, a od pawianów wręcz nie można się odpędzić. Trzeba im zresztą patrzeć na ręce (a mają cztery), bo słyną ze złodziejskich skłonności.


Masai Mara, Kenia

Wakacje w Afryce

Chcesz wypocząć wśród pięnych krajobrazów Kenii i zobaczyć Kilimandżaro lub Park Serengeti, poszukaj tanią wycieczkę w naszym serwisie www.travel7.pl, napisz do nas lub wyślij e-maila, a znajdziemy dla Ciebie wycieczkę życia.

Na zielonych wzgórzach nie słychać strzałów, jakie rozlegały się tu jeszcze za czasów Ernesta Hemingwaya, dzisiaj co najwyżej trzask migawki przerywa brzęczącą muzykę komarów. Nie brakuje tu niczego, słowo "mara" znaczy w języku Masajów, "różnorodność, kolorowy bałagan". Dopiero nocą, pod moskitierą w luksusowym namiocie, na pilnowanym przez wyszkolonych strażników kempingu, spływa czarny spokój, który jest jak koniec filmu, nagła i zupełna ciemność. Oczy mogą odpocząć, za to nozdrza wyłapują ostre zapachy ziemi, drzew i dymu z ogniska. Pierwszej nocy trudno usnąć, nigdy bowiem nie jest cicho.

Zanim nauczymy się odróżniać skowyt hieny od krzyku nieznanego ptaka, chrapliwy oddech słonia od postękiwania nosorożca, krzyki pawianów od pomruków lwicy; zanim cienie na ścianach namiotu nie przestaną drżeć na wietrze od dogasających ognisk..., śnić się będzie na jawie, przyśni się Wam nocna "masai-mara".

Rano, przed świtem, zbudzi Was czarna ręka kelnera i zapach świeżej herbaty. Szybko wsiadamy do Land Roverów, bo teraz jest właśnie najlepsza pora na spotkanie z królem zwierząt. Komu uda się zobaczyć lwa, ten zasiądzie do śniadania (sałata i owoce morza, sos beszamelowy, chłodne wino różowe) z tym większą radością, że sam nie stał się królewską potrawą.


Park Tsavo

Aż za granicę Tanzanii ciągnie się Park Tsavo. Na czerwonej ziemi rosną akacjowe lasy, zasilane wodą leniwej rzeki osłoniętej palmami jak aleja spacerowa. Pomarańczowy kurz wpada przez otwarte okna, ale kto by się przejmował, skoro i za to się płaci? Na horyzoncie jezioro Mzima Springs. Wysiadamy, woda krystalicznie czysta, widać ryby we wszystkich barwach Afryki. Trzeba się jednak mieć na baczności, bo hipopotam potrafi w jednej chwili udowodnić, że pomimo tuszy jest wysportowany jak zawodnik sumo. Również krokodyl może nagle zmienić się w zwinną jaszczurkę.

Najlepiej więc wskoczyć do szklanej kapsuły i zanurzyć się pod wodę. Widać tańczące rodziny hipopotamów pośród ławic maleńkich rybek, jaskrawo czerwonych jak niebo podczas zachodu. Ta pomarańczowa kurtyna, spektakl znikającego krajobrazu, to najpiękniejszy widok na ziemi. Nie fotografujcie, bo na zdjęciach zostaje... kiczowaty obrazek, w który nie uwierzą zazdrośni sąsiedzi.

Rano znów się zacznie, ale tym razem po wyjściu z namiotu, w długiej lunecie pierwszego światła - lśni Kilimandżaro. Na czarno-zielonym cokole wznosi się biały pomnik miejscowego boga. Już się zaczyna upał, ale blask srebrzystej korony na szczycie jest chłodny jak odmawiający wzrok niedostępnej kobiety.


Lodowiec Kilimandżaro

Kilkudniowe safari kończy się u stóp królowej Kenii i Tanzanii. Może jeszcze uda się na koniec nostalgiczna wyprawa balonem. Z kosza wiszącego nad równiną Serengeti widać ciągnące stada antylop i zebr, widać szybki atak geparda - jak na sztabowych mapach Archanioła Gabriela. Kenijczycy - to w większości muzułmanie, więc "ten, który mówił do Proroka", musi czuwać nad tym krajem.

Fotografie pochodzą z serwisu flickr.com na licencji Creative Commons
Śródtytuły pochodzą z serwisu: TravelHoliday.pl
Portal Turystyczny TravelHoliday.pl


Wakacje last minute i tanie wakacje

Dodaj komentarz

Portal turystyczny TravelHoliday.pl sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi.
Korzystanie z Portalu Turystycznego TravelHoliday.pl i serwisu travel7.pl jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

Share to Facebook Share to Twitter Share to Linkedin Share to Myspace 

Reklama

Newsletter

Chcesz być informowany o nowościach na stronie?



Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania treści zawartych w serwisie TravelHoliday.pl
TravelHoliday.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści przesłane do portalu w celu publikacji w serwisie.
Informujemy, że stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Szczegóły dotyczące prowadzonej polityki wykorzystywania plików cookies znajdują się w naszej Polityce Prywatności.