TravelHoliday.pl

Tajlandia - wyprawa do krainy kwiatów, niesamowitych pejzaży i buddyjskiej sztuki

Wycieczka do Tajlandii

Wciąż kusi egzotyką i kolorytem znanym z książek Conrada. Dla wielu turystów staje się pierwszym spotkaniem z Azją, Orientem, światem tropików i życiem buddyjskich mnichów.

Królestwo Tajlandii, zwanej kiedyś Syjamem, to świat wonnych kwiatów, zapierających dech pejzaży, buddyjskiej sztuki, malowniczych wysepek, koralowców, złotych plaż, przebogatej kuchni, wyrafinowanych drinków, niezwykłych legend i mitów, poprawiających samopoczucie tradycyjnych masaży, życzliwości i uśmiechów mieszkańców...

Tajowie nazywają swoją stolicę Krung Thep - "Miasto Aniołów". Ośmiomilionowa metropolia nie wydaje się jednak anielska. Męczą samochodowe korki, dusi smog, doskwiera wilgotność powietrza. Szokują przysłaniające widoki ciągi betonowych naziemnych szybkich arterii. Musi upłynąć trochę czasu nim odnajdzie się spokój, ciszę, nieco nostalgiczny urok dawnego Syjamu. Najłatwiej o to nad rzeką. Chao Phraya wije się przez miasto jak bury wąż. W jej odnogach i kanałach czas płynie inaczej.

Jeszcze mocniej poczujemy to po drugiej stronie rzeki - w labiryncie kanałów, pośród wyrastających na palikach z wody drewnianych domów i kwiatowych ogródków, pośród otoczonych bananowcami buddyjskich świątyń, plantacji storczyków i łódek - sklepików...


Bangkok, Tajlandia

Ale dobrze poczujemy się także w samym sercu miasta - na otoczonym tamaryszkami wielkim placu Sanam Luang. Przypomina on trochę krakowskie Błonia i jest uważany za symboliczny środek królestwa. Odbywają się tu wszystkie ważniejsze uroczystości. Zwłaszcza te z udziałem króla. Ale Sanam Luang to także ulubiony teren rodzinnych spacerów i pikników, plac zabaw dzieci, które przynoszą tu swoje kolorowe latawce.

Podróż do Tajlandii

Chcesz znaleźć tanie wczasy, wycieczkę lub wakacyjne oferty last minute do Tajlandii, poszukaj wycieczkę w naszym serwisie www.travel7.pl, napisz do nas lub wyślij e-maila, a znajdziemy dla Ciebie podróż życia.

A wokół placu rozkładają się skromni straganiarze i małe przenośne kuchnie. Zawsze można napić się tutaj świeżego kokosowego mleka, przekąsić przyprawione na ostro jarzyny i aromatyczny satay. W ciągu dnia w cieniu drzew ludzie i zwierzęta śpią zmęczeni upałem, a uliczni wróżbici przepowiadają los - z ręki, z gwiazd i kart.

Blisko stąd do Pałacu Królewskiego i do świątyni Szmaragdowego Buddy, które należą do żelaznych punktów zwiedzania miasta.

Nie można jednak ominąć także słynącej z masaży świątyni Wat Po. Nazywana świątynią "Odpoczywajacego Buddy" jest też pierwszym w Tajlandii otwartym uniwersytetem. Patronuje mu król. Studiuje się tu historię, literaturę, religię, sztukę a także nauki medyczne i fizjoterapię. I tutaj ma siedzibę Szkoła Tradycyjnej Tajskiej Medycyny i Masażu. Każdy turysta może przekonać się o skuteczności masażu, znanego ludzkości od 2 tysięcy lat, a w tej świątyni szczególnie studiowanego od 150 lat.

Mocna ręka masażystki zdecydowanie, ale delikatnie rozmasowuje obolałe miejsca. Pogrążeni w błogim półśnie słuchamy monotonnej modlitwy mnichów, śmiechu dzieci i głosów kobiet, które gdy tylko pacjent nieco przyśnie oddają się swobodnej konwersacji. Między przygotowanymi do masażu łóżkami biegają dzieci, dziedzińcem przechodzą mnisi. Tajski masaż leczy ciało i duszę.

Oprócz normalnego (suchego) masażu stosowany jest także masaż ziołowy. Zmielone zioła wkłada do niewielkiej, płóciennej torebki. Torebkę podgrzewa się na parze. I właśnie tym woreczkiem - torebką masowane jest ciało. Zioła wpływają na lepszą stymulację i krążenie krwi. To z kolei wpływa na szybsze usunięcie zmęczenia, bólu mięśni i kończyn. Poprawia ruch ciała i stawów.


Patpong w Bangkoku, Tajlandia

Oczywiście trudno obyć się w turystycznym wizerunku Bangkoku bez Patpongu, który nie zasypia nigdy. Nawet o trzeciej nad ranem można tu kupić buty, sukienki i tajskie jedwabie. Przede wszystkim jednak Patpong to dzielnica rozrywkowych lokali go go, domów uciech i salonów masażu (i tradycyjnego i czasem erotycznego). Ogłuszeni muzyką i reklamami turyści zaglądają więc do barów, robią zakupy, w tanich barkach z tajskim jedzeniem zjadają niezbyt wyszukaną, ale smaczną kolację.

Mimo wielu rewolucyjnych zmian w wizerunku miasta jego prawdziwy puls wciąż bije tak samo jak za życia Josepha Conrada. Trzeba mieć tylko wolę i czas, by móc go tak samo smakować.
STOLICZKU NAKRYJ SIĘ

Skrzyżowanie supermarketu z elegancką restauracją. Gwar rozmów miesza się ze stukiem naczyń i kas wybijających paragony za sprawunki. Tutaj wjeżdża się najpierw z wózkiem na zakupy. Jesteśmy w Bangkoku, w największej w Azji rybnej restauracji. Obiad lub kolację może tu zjeść równocześnie 800 osób.

Zaczynamy od stanowiska z jarzynami. Wybieramy dwa spore słodkie ziemniaki, trochę jarzyn, galangę (rodzaj imbiru) i trawę cytrynową. Przyglądający się naszym poczynaniom pan z obsługi dyskretnie pyta co zamierzamy z tym zrobić? Dla trawy cytrynowej i galangi egzamin wypada niepomyślnie. Oba produkty wracają na półkę.

Łatwiej idzie nam z wyborem ryb. Wszystkie wyglądają tak egzotyczne, że właściwie nie ma znaczenia, którą wybierzemy. Kupujemy jeszcze świeży królewski kokos do picia i butelkę wina, płacimy i siadamy przy stoliku. Wkrótce pojawia sie kelner i pyta, jak nam mają to wszystko przyrządzić. A widząc nasze strapione miny, spieszy z pomocą tłumacząc co do czego. Pijemy świeży kokosowy sok, czekając co też nam wyjdzie z zakupów.

Po chwili zaczynają wjeżdżać półmiski. Z dwóch słodkich ziemniaków przygotowano cztery potężne talerze frytek, którymi można by nakarmić przynajmniej 15 osób. Z trzech wybranych przez nas ryb (wydawały się niewielkie) zrobiono sześć potraw w różnych sosach. Do tego podano ryż i makarony, surowe jarzyny i zupę.


Bangkok, Tajlandia

Czujemy się jak bohaterowie bajki "Stoliczku nakryj się". Ledwo skończymy jeden talerz, kelner natychmiast podaje drugi. Załamujemy się. Potrawom końca nie widać. Kiedy zbieramy sie do wyjścia kelner zatrzymuje nas uprzejmie i podaje zapakowane dania, których nie byliśmy w stanie w stanie zjeść.

Dwie rzeczy są nienaruszalne i najświętsze dla każdego Taja: król i religia. A religia to dominujący tutaj buddyzm. Jej przybytkiem jest światynia, która jednak swą sakralną rolę zaczyna pełnić dopiero po otrzymaniu od króla świętego kamienia. Świątynie są miejscem modlitwy lecz jednocześnie pełnią rolę edukacyjną. To na ich terenie działają szkoły podstawowe. Tutaj składa się też ofiary mające pomóc w osiągnięciu konkretnych celów. Nasza przewodniczka zanim zdobyła tę intratną pracę złożyła w swojej świątyni m.in. kilkadziesiąt jaj...

Fotografie pochodzą z serwisu flickr.com na licencji Creative Commons
Śródtytuły pochodzą z serwisu: TravelHoliday.pl
Portal Turystyczny TravelHoliday.pl


Wakacje last minute i tanie wakacje

Dodaj komentarz

Portal turystyczny TravelHoliday.pl sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi.
Korzystanie z Portalu Turystycznego TravelHoliday.pl i serwisu travel7.pl jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

Share to Facebook Share to Twitter Share to Linkedin Share to Myspace 

Reklama

Newsletter

Chcesz być informowany o nowościach na stronie?



Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania treści zawartych w serwisie TravelHoliday.pl
TravelHoliday.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści przesłane do portalu w celu publikacji w serwisie.
Informujemy, że stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Szczegóły dotyczące prowadzonej polityki wykorzystywania plików cookies znajdują się w naszej Polityce Prywatności.