Triq Ir - Repubblika, główna ulica Starego Miasta. Po obu stronach okazałe domy z piaskowca, zdobione płaskorzeźbami. Ale to, co jest najbardziej charakterystyczne dla Malty, to kolorowe drewniane wykusze. Dają chłód i pozwalają obserwować ulicę, gdy samemu jest się niewidocznym. Oto stara Europa w czasach baroku. Wytworna, bogata, pełna kościołów.
Ten najsłynniejszy to katedra św. Jana, skromna z zewnątrz, pełna przepychu wewnątrz. Można podziwiać sufit z biblijnymi scenami, wokół złoto i marmury, pod stopami kolorowa posadzka z nagrobkami najsłynniejszych rycerzy maltańskich.
Kawalerowie zakonu św. Jana z Jerozolimy rządzili wyspą od połowy XVI do końca XVIII wieku. Zakon powstał w 1085 roku, by zajmować się chorymi w szpitalu w Ziemi Świętej. Już w Jerozolimie zakon nabrał charakteru rycerskiego; do szpitalników czy też joannitów, jak ich zaczęto nazywać, mogli wstępować tylko przedstawiciele europejskiej arystokracji. Pod koniec XIII wieku joannici osiedlili się na Cyprze, potem na Rodos, w 1530 roku zaś dostali od cesarza Karola V we władanie Maltę. Malutka wyspa stała się wówczas ważnym punktem oporu w walce z najazdem tureckim.
Rycerze mieli gest. Stolicę Malty projektowali najlepsi architekci ówczesnej Europy, z Francesco Laparellim, uczniem Michała Anioła na czele. Dziś Valletta znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
W budowanych przez joannitów auberges, czyli oberżach - wbrew pozorom to nie karczmy, ale kwatery - mieszczą się dziś urzędy, ministerstwa, a także siedziba premiera. Ulice przecinają się tu pod kątem prostym, czasem zamieniając się w schody o stopniach wystarczająco niskich i szerokich, by mógł po nich przejechać rycerz na koniu.
"Ścięcie św. Jana" Caravaggia to największa atrakcja katedry. Znany z porywczości i awanturniczego życia malarz schronił się na Malcie w 1608 roku, po ucieczce z rzymskiego więzienia, gdzie siedział za zabójstwo. Ale i tu poniosły go nerwy. Napadł na rycerza i już w 1609 roku musiał uciekać łódką na Sycylię. VIP-ów na Malcie było zresztą dużo więcej, choć nie zawsze z własnej woli. W 60 roku w drodze do Rzymu przybił tu św. Paweł z Tarsu.